Postanowiłam trochę poprawić swój wygląd na lato... ogólnie od 6 miesięcy chodziłam na aqua aerobik 3 razy w tygodniu ale skończył mi się karnet więc mam zamiar samodzielnie ćwiczyć. .. w tym miesiącu Squaty na lepsze pośladki. Dziś już 3 dzień za mna...
Blog o ręcznie robionej biżuterii i nie tylko.... This blog is about handmade jewelery and my other hobbies...
ALL RIGHTS RESERVED
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sobie gadam. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sobie gadam. Pokaż wszystkie posty
środa, 9 kwietnia 2014
wtorek, 18 lutego 2014
Takie tam...
Ostatnio popadłam w zimowy letarg... Nie miałam weny i natchnienia... Nie mogę już doczekać się wiosny :)
Przywołuję wiosnę kolorowymi dekoracjami w domu...
Staram się korzystać z każdego dnia bez deszczu i spędzać go na powietrzu...
... nawet moje dziecko jakieś ospałe :)
niedziela, 12 stycznia 2014
W zgodzie z naturą....
Po przeczytaniu tego artykułu klik i jeszcze kilku innych o podobnej tematyce postanowiłam ograniczyć do minimum ilość chemii wcieranej w siebie codziennie podczas pielęgnacji... Najpierw zrezygnowałam z balsamu do ciała, na rzecz oliwy z oliwek... Nie było to idealne rozwiązanie gdyż oliwa ma specyficzny zapach ale wcierałam ją na wieczór, po kąpieli na wilgotną skórę... Bardzo szybko odkryłam, że ma ona zbawienny wpływ na skórę gdyż od zawsze borykałam się z problemem suchej skóry i krostkami na ramionach... Bardzo szybko stan mojej skóry uległ poprawie i krostki całkowicie zniknęły. Ponadto zauważyłam, że jak posmaruję się zwykłym balsamem do ciała efekt jest krótkotrwały a problem wręcz się nasila. Przestałam także używać żeli pod prysznic, zamiast tego używam mydło roślinne w kostce bądź w płynie...
Ostatnio odkryłam olej kokosowy używam go zamiast balsamu po kąpieli, kremu do twarzy na noc i maski do włosów... Także szampon zamieniłam na bardziej naturalny.
Jestem bardzo zadowolona i wydaję o wiele mniej na kosmetyki. Prawie nie mam wyprysków na twarzy, moja skóra jest bardziej napięta... Oczywiście nie należy spodziewać się cudów- bo cudów nie ma ...ale drogie kremy także nie są w stanie ich zdziałać...
Przetestowałam na spobie sporo kosmetyków naturalnych różnych marek i chciałabym podzielić się swoimi spostrzeżeniami w kolejnych postach.
Kolejnym moim celem jest redukcja chemii używanej w domu do sprzątania... Zobaczymy jak mi to wyjdzie.
Ostatnio odkryłam olej kokosowy używam go zamiast balsamu po kąpieli, kremu do twarzy na noc i maski do włosów... Także szampon zamieniłam na bardziej naturalny.
Jestem bardzo zadowolona i wydaję o wiele mniej na kosmetyki. Prawie nie mam wyprysków na twarzy, moja skóra jest bardziej napięta... Oczywiście nie należy spodziewać się cudów- bo cudów nie ma ...ale drogie kremy także nie są w stanie ich zdziałać...
Przetestowałam na spobie sporo kosmetyków naturalnych różnych marek i chciałabym podzielić się swoimi spostrzeżeniami w kolejnych postach.
Kolejnym moim celem jest redukcja chemii używanej w domu do sprzątania... Zobaczymy jak mi to wyjdzie.
sobota, 28 grudnia 2013
Święta, święta i po świętach
Mam nadzieję, że Wasze święta były udane... Ja tam się cieszę, że już po.
Nigdy więcej chyba nie spojrzę na bigos i pierogi z kapustą i grzybami... to samo czuję do sernika i makowca :)
Bardzo szybko zleciał mi ten rok... nie miałam nawet czasu na prowadzenie bloga. Przez cały ten czas byłam skupiona na mało ważnych rzeczach... na zarabianiu pieniędzy w pracy, której nie znoszę i na zadowalaniu innych. Zabrakło czasu na to, co lubię, na moje hobby a potrzebę samorealizacji zepchnęłam gdzieś w głąb podświadomości... Ale nie było mi z tym dobrze :( Dlatego postanawiam sobie na nowy rok bardziej zadbać o siebie, o swój rozwój, o ciało i duszę... Moje zainteresowania się trochę zmieniły dlatego mam nadzieję, że od Nowego Roku na moim blogu będzie trochę nowości.
Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkiego dobrego w 2014 roku!!!
środa, 22 sierpnia 2012
Shopping :)
Ostatnio czas spędzam robiąc zakupy a to do szkoły bo mój 4-latek idzie do "zerówki", a to do domu bo przyjechałam i nic tu nie jest tak, jak bym chciała albo buszuję po second handach bo można tu trafić prawdziwe perełki za grosze... Nie mam tu też za bardzo sprzętu więc buszuję także po sklepach hobbystycznych...
Anyway chciałam się trochę pochwalić co udało mi się wyszperać :)
W Penneys tudzież w Primarku mają urocze świeczuszki o zapachu wanilii.. Pachną bardzo intensywnie a jak się zużyją mogą posłużyć jako puzderko na drobiazgi... W moim zamieszkała biżuteria :)
Mają też wersję czerwoną :)
Zakupiłam też kolorowe funky-szydełka w Inspiring Ideas (kocham ten sklep i spędzam tam dużo czasu... gdyby nie te ceny:( )
W środku z brokatem ;-) Wręcz dyskotekowe ;D
W second handzie udało mi się kupić kremową torebkę od Prady za ok 20 zł :) Uwielbiam ją a o nowej mogłabym na razie tylko pomarzyć...
Pod wpływem impulsu kupiłam też tą spódnicę bo uwielbiam groszki choć nie wiem czy ją kiedyś założę :)
No ale nie samymi zakupami się żyje więc i do pracy się wzięłam... Mam rozpoczęte 2 większe robótki ale nie wiem kiedy skończę bo zabrakło mi białej Aidy 15...
Głowię się też nad tym jak "ocieplić" salon, bardzo podoba mi się styl shabby chic ale raczej nie przejdzie w zdominowanym przez mężczyzn, domu :( Porobiłam już zdjęcia "przed" jak coś mi się uda wymyślić to zdam relację popartą odpowiednią dokumentacją fotograficzną...
Pozdrawiam
Anyway chciałam się trochę pochwalić co udało mi się wyszperać :)
W Penneys tudzież w Primarku mają urocze świeczuszki o zapachu wanilii.. Pachną bardzo intensywnie a jak się zużyją mogą posłużyć jako puzderko na drobiazgi... W moim zamieszkała biżuteria :)
Mają też wersję czerwoną :)
Zakupiłam też kolorowe funky-szydełka w Inspiring Ideas (kocham ten sklep i spędzam tam dużo czasu... gdyby nie te ceny:( )
W środku z brokatem ;-) Wręcz dyskotekowe ;D
W second handzie udało mi się kupić kremową torebkę od Prady za ok 20 zł :) Uwielbiam ją a o nowej mogłabym na razie tylko pomarzyć...
Pod wpływem impulsu kupiłam też tą spódnicę bo uwielbiam groszki choć nie wiem czy ją kiedyś założę :)
No ale nie samymi zakupami się żyje więc i do pracy się wzięłam... Mam rozpoczęte 2 większe robótki ale nie wiem kiedy skończę bo zabrakło mi białej Aidy 15...
Głowię się też nad tym jak "ocieplić" salon, bardzo podoba mi się styl shabby chic ale raczej nie przejdzie w zdominowanym przez mężczyzn, domu :( Porobiłam już zdjęcia "przed" jak coś mi się uda wymyślić to zdam relację popartą odpowiednią dokumentacją fotograficzną...
Pozdrawiam
wtorek, 14 sierpnia 2012
Znów na Zielonej Wyspie...
Dotarłam tu w zeszłą środę i od razu na lotnisku przywitała mnie piękna, letnia pogoda... Nie spodziewałam się tego i nie brałam już ze sobą żadnych, letnich ubrań ani butów więc trzeba było się udać na zakupy a w sklepach wyprzedaże ;) Kupiłam sandałki i kilka letnich fatałaszków, zapłaciłam niewiele... Za to lubię Irlandię :) Teraz jestem na etapie rozpakowywania się i dostosowywania domu trochę pod potrzeby moje i dziecka... Nie mam czasu na robienie zdjęć dlatego wrzucam kilka fotek z wakacji... Byliśmy w Leśnej, nad Czochą. Zachęcam do odwiedzenia tego miejsca bo pięknie tam jest...
Zamek Czocha
Strumyk w lesie. Środkowe dziecko moje, reszta pożyczone :)
Tama nad jeziorem Czocha
Zamek Czocha
Ciekawe ile zajęło mu wspinanie się na to drzewo...
Zamek Czocha
Strumyk w lesie. Środkowe dziecko moje, reszta pożyczone :)
Tama nad jeziorem Czocha
Zamek Czocha
Ciekawe ile zajęło mu wspinanie się na to drzewo...
poniedziałek, 6 sierpnia 2012
"Dzieci Polskie"
Moją koleżankę spotkał niesprawiedliwy wyrok Brukselskiego Sądu, można o tym poczytać tutaj i na jej profilu na Facebooku. Dlatego założyła bloga Dzieci Polskie
. "Celem tego bloga jest pomoc , wsparcie i pozyskanie jak największej grupy matek Polek , będących ofiarami Ustawy Konwencji Haskiej , na podstawie której w brutalny sposób tracimy nasze polskie dzieci a Sądy Polskie wydają obywateli polskich innemu Państwu. Często same jesteśmy skazywane na przymusową banicję. Pragnę zebrać jak największą grupę matek, które zechcialyby opisać swoje historie związane z pseudo uprowadzeniem dziecka, co jest tak naprawdę powrotem do własnego kraju - do Polski a czego nam i naszym dzieciom się zabrania , skazując nas jednocześnie na tułaczkę. Zebranie histori pokrytych dowodami oraz badaniami da nam możliwość wystosowania petycji do Instytucji Rządowych. Zachęcam zatem do umieszczania na ten temat wszelkich opini psychologów, biegłych , adwokatów i kuratorów Oświaty Sądowej o wypowiedzenie się w tym kontrowersyjnym temacie .Szczególnie ważny jest tutaj głos matek pokrzywdzonych .... Cdn"
Bardzo was proszę o udostępnianie tej informacji i nagłaśnianie sprawy. Jeśli możecie pomóc w jakikolwiek sposób pomóżcie! Wiem, że zawsze można na Was liczyć. Pozdrawiam.
. "Celem tego bloga jest pomoc , wsparcie i pozyskanie jak największej grupy matek Polek , będących ofiarami Ustawy Konwencji Haskiej , na podstawie której w brutalny sposób tracimy nasze polskie dzieci a Sądy Polskie wydają obywateli polskich innemu Państwu. Często same jesteśmy skazywane na przymusową banicję. Pragnę zebrać jak największą grupę matek, które zechcialyby opisać swoje historie związane z pseudo uprowadzeniem dziecka, co jest tak naprawdę powrotem do własnego kraju - do Polski a czego nam i naszym dzieciom się zabrania , skazując nas jednocześnie na tułaczkę. Zebranie histori pokrytych dowodami oraz badaniami da nam możliwość wystosowania petycji do Instytucji Rządowych. Zachęcam zatem do umieszczania na ten temat wszelkich opini psychologów, biegłych , adwokatów i kuratorów Oświaty Sądowej o wypowiedzenie się w tym kontrowersyjnym temacie .Szczególnie ważny jest tutaj głos matek pokrzywdzonych .... Cdn"
Bardzo was proszę o udostępnianie tej informacji i nagłaśnianie sprawy. Jeśli możecie pomóc w jakikolwiek sposób pomóżcie! Wiem, że zawsze można na Was liczyć. Pozdrawiam.
czwartek, 22 marca 2012
...
Hej,
Dawno mnie nie było ale jestem zabiegana gdyż pracuję nad bardzo ważnym projektem :)
Już niebawem szczegóły :)
Dużo też dłubię ale mąż przyjechał na urlop i szkoda mi czasu na siedzenie przed komputerem... I wiosna w końcu przyszła.
Pozdrawiam serdecznie i dziękuję, że zaglądacie :)
Dawno mnie nie było ale jestem zabiegana gdyż pracuję nad bardzo ważnym projektem :)
Już niebawem szczegóły :)
Dużo też dłubię ale mąż przyjechał na urlop i szkoda mi czasu na siedzenie przed komputerem... I wiosna w końcu przyszła.
Pozdrawiam serdecznie i dziękuję, że zaglądacie :)
środa, 28 grudnia 2011
Post Christmas Post
Witam,
Święta spędziłam u męża w Irlandii dlatego nie za bardzo miałam czas i możliwości żeby blogować.
Mam nadzieję, że miło Wam upłynął ten czas i za bardzo się nie przejadłyście :) U nas było deszczowo, zimno i wietrznie ale całkiem miło spędziliśmy Wigilię i pierwszy dzień świąt u mojego brata, ostatniego dnia dziecko nam się pochorowało więc spędziliśmy go przed telewizorem, ja oczywiście przy okazji szydełkując :) Na Sylwestra jeszcze planów nie mamy ale tutaj w Irlandii nie ma już takiego klimatu, nie ma fajerwerków ani ludzie nie spotykają się w centrum miasta....
A po powrocie szara rzeczywistość... Podczas gdy ja jestem tu w moim domu odbywa się remont więc czeka mnie sporo sprzątania...
Anyway... CHCIAŁAM WSZYSTKIM ŻYCZYĆ SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU 2012, ŻEBY BYŁ LEPSZY OD POPRZEDNIEGO PEŁEN NOWYCH TWÓRCZYCH PROJEKTÓW.
HAPPY NEW YEAR :)
Dziękuję, że ze mną jesteście i mam nadzieję, że spędzimy razem kolejny rok :)
Święta spędziłam u męża w Irlandii dlatego nie za bardzo miałam czas i możliwości żeby blogować.
Mam nadzieję, że miło Wam upłynął ten czas i za bardzo się nie przejadłyście :) U nas było deszczowo, zimno i wietrznie ale całkiem miło spędziliśmy Wigilię i pierwszy dzień świąt u mojego brata, ostatniego dnia dziecko nam się pochorowało więc spędziliśmy go przed telewizorem, ja oczywiście przy okazji szydełkując :) Na Sylwestra jeszcze planów nie mamy ale tutaj w Irlandii nie ma już takiego klimatu, nie ma fajerwerków ani ludzie nie spotykają się w centrum miasta....
A po powrocie szara rzeczywistość... Podczas gdy ja jestem tu w moim domu odbywa się remont więc czeka mnie sporo sprzątania...
Anyway... CHCIAŁAM WSZYSTKIM ŻYCZYĆ SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU 2012, ŻEBY BYŁ LEPSZY OD POPRZEDNIEGO PEŁEN NOWYCH TWÓRCZYCH PROJEKTÓW.
HAPPY NEW YEAR :)
Dziękuję, że ze mną jesteście i mam nadzieję, że spędzimy razem kolejny rok :)
piątek, 25 listopada 2011
Forest
Moje miejsce do pracy zdaje egzamin :) Ciągle coś nowego powstaje ;) Na przykład ten naszyjnik. Motyw frywolitkowy wykonany z nici lizbeth nr 10. Kiedyś (chyba jeszcze latem)zakupiłam ją u Midii i tak mi się spodobała, że szkoda mi było jej zepsuć... W końcu ją ruszyłam i zakochałam się w niej bo jest idealna do frywolitek moim zdaniem :) Do motywu doczepiłam lekkie, metalowe listki i łańcuszek w kolorze złotym, długość 55-58 cm.
Robię także porządki i postanowiłam posprzedawać w końcu swoje dzieła, które tak robiłam do szuflady i od dziś moją biżuterię można kupić w Galerii Cepelandia
Robię także porządki i postanowiłam posprzedawać w końcu swoje dzieła, które tak robiłam do szuflady i od dziś moją biżuterię można kupić w Galerii Cepelandia
wtorek, 22 listopada 2011
Kącik do pracy...
Dzisiaj chciałam się podzielić z Wami jak zorganizowałam sobie mini kącik do pracy :p i przy okazji pochwalić się serwetką, którą wydziergałam ostatnio... Już kiedyś taką robiłam tylko w kolorze bordo (tutaj). W sumie to nie lubię serwetek ale robienie ich mnie odpręża...
Kiedy mój mąż przyniósł mi do domu znalezione białe lusterko z szufladką postanowiłam połączyć te dwa elementy, uporządkowałam biurko, przestawiłam drukarkę, papierzyska do segregatora, przemalowałam tablicę korkową (pomysł z jakiegoś programu o aranżacji wnętrz)... Mam teraz kawałek swojej własnej, prywatnej przestrzeni w romantycznych, dziewczyńskich kolorach (przydałoby się przemalować ścianę:)
Wygląda to tak:
A tu tablica...
Coś czuję, że to dopiero początek bo jeszcze nie jestem w 100 procentach usatysfakcjonowana końcowym efektem :) Bardzo chętnie zobaczę jak wyglądają wasze miejsca do tworzenia tych pięknych rzeczy... Może coś mnie zainspiruje....
I na koniec jeszcze kolejna szydełkowa śnieżynka. Wzór pochodzi z książki, o której już pisałam w poprzednim poście :)
Całkiem fajnie wyszła bo jest taka lekka i puszysta jak prawdziwy płatek śniegu :)
Przy okazji chciałam podziękować za miłe komentarze i, że jesteście tu ze mną :*
Kiedy mój mąż przyniósł mi do domu znalezione białe lusterko z szufladką postanowiłam połączyć te dwa elementy, uporządkowałam biurko, przestawiłam drukarkę, papierzyska do segregatora, przemalowałam tablicę korkową (pomysł z jakiegoś programu o aranżacji wnętrz)... Mam teraz kawałek swojej własnej, prywatnej przestrzeni w romantycznych, dziewczyńskich kolorach (przydałoby się przemalować ścianę:)
Wygląda to tak:
A tu tablica...
Coś czuję, że to dopiero początek bo jeszcze nie jestem w 100 procentach usatysfakcjonowana końcowym efektem :) Bardzo chętnie zobaczę jak wyglądają wasze miejsca do tworzenia tych pięknych rzeczy... Może coś mnie zainspiruje....
I na koniec jeszcze kolejna szydełkowa śnieżynka. Wzór pochodzi z książki, o której już pisałam w poprzednim poście :)
Całkiem fajnie wyszła bo jest taka lekka i puszysta jak prawdziwy płatek śniegu :)
Przy okazji chciałam podziękować za miłe komentarze i, że jesteście tu ze mną :*
czwartek, 17 listopada 2011
odkurzanie...
No cóż... pora tu trochę odkurzyć :) Jak mnie nie było to byłam u męża w Irlandii... Załatwiałam różne sprawy urzędowe i nadrabiałam zaległości towarzyskie. Coś tam trochę poszydełkowałam w międzyczasie ale na razie kilka części większej całości mam więc nie ma co pstrykać fot...
Toteż wrzucę dziś zdjęcia bransoletki, którą zrobiłam na wymiankę z Monią
Trochę nam się to przeciągnęło w czasie. Nie mam zdjęć zrobionych przez Monię kolczyków, gdyż jeszcze tego samego dnia jednego zgubiłam :( Jak pech to pech. Ale Monia to kochana dziewczyna, obiecała mi dorobić drugi więc jeszcze doczekają się fotki ;)
Doszły mnie słuchy, że właścicielka zadowolona...
Toteż wrzucę dziś zdjęcia bransoletki, którą zrobiłam na wymiankę z Monią
Trochę nam się to przeciągnęło w czasie. Nie mam zdjęć zrobionych przez Monię kolczyków, gdyż jeszcze tego samego dnia jednego zgubiłam :( Jak pech to pech. Ale Monia to kochana dziewczyna, obiecała mi dorobić drugi więc jeszcze doczekają się fotki ;)
Doszły mnie słuchy, że właścicielka zadowolona...
czwartek, 6 października 2011
...
Ostatnio tak się zastanawiam czy jest sens zajmowanie się rękodziełem i pisanie tego bloga... W domu mam wieczny artystyczny nieład, wszędzie leżą jakieś przydasie, porozpoczynane i gotowe projekty... Teraz przymierzam się do remontu i zastanawiam się gdzie to wszystko mam upchnąć na ten czas w moim małym mieszkanku... Na blogu cisza, nawet jak prezentuję jakąś pracę- zero odzewu czasami mnie to wszystko dołuje... A może to jesień po prostu...
P.S. Do dziewczyn co brały udział w Candy: powysyłałam wam paczki oprócz jednej bo Pani Na Poczcie powiedziała mi, że zły kod... a w książce z kodami nie mogłam znaleźć tej miejscowości, oczywiście Pani nie chciała mi pomóc w szukaniu... a więc Olga proszę o podanie dokładnego adresu na maila .
P.S. Do dziewczyn co brały udział w Candy: powysyłałam wam paczki oprócz jednej bo Pani Na Poczcie powiedziała mi, że zły kod... a w książce z kodami nie mogłam znaleźć tej miejscowości, oczywiście Pani nie chciała mi pomóc w szukaniu... a więc Olga proszę o podanie dokładnego adresu na maila .
niedziela, 25 września 2011
Po ulopie
Niektórzy smucą się, że urlop się kończy i muszą wracać... Ja jestem szczęśliwa, że już w domu bo to był okropny urlop Już na lotnisku w Egipcie w autobusie miałam bardzo nieprzyjemną sytuację.Wepchnęli nas do autobusu jak śledzie i pech chciał, że mi wypadło stać blisko kierowcy... Po chwili czuję jak mnie ktoś ciągnie za rękę, omal się nie przewróciłam. To oczywiście kierowca ciągnął mnie żebym koło niego usiadła, zapewne ze względu na mój kolor włosów. Moje grzeczne odmowy oczywiście nie skutkowały przy okazji złapał mnie za cycki, musiałam się siłą wyrwać... Poczułam się strasznie zniesmaczona i wiedziałam już, że to nie będzie udany urlop.... Przyjechaliśmy w nocy, położyliśmy się spać a w środku nocy dziecko dostało bardzo wysokiej gorączki... Był cały rozpalony, czerwony i majaczący... W życiu się jeszcze tak nie bałam.... Jak na złość zapomniałam wziąć syrop na gorączkę, przypomniałam sobie o nim w drodze na lotnisko do Wrocławia. Staraliśmy się go troszkę ochłodzić pod letnim prysznicem (co było równie traumatycznym przeżyciem i dla nas i dla niego) a potem do recepcji żeby nas zawieźli do lekarza. U lekarza oczywiście dziecko nie chciało współpracować więc wizyta była kolejnym koszmarem... Zbadał go i dał nam syrop na gorączkę... Gorączka spadła w końcu ale przez cały urlop dziecko było zmęczone, marudzące i nie za wiele jadło. Spało po 3 godziny dziennie i o 19 zasypiało już na noc. Większość urlopu spędziliśmy więc w pokoju hotelowym :(
Nie miałam weny na zdjęcia, nie kupiłam też sobie żadnej fajnej biżuterii bo nie było na to czasu. A na lotnisku zjedliśmy chyba najdroższe hamburgery w życiu bo za 3 plus frytki zapłaciliśmy 20 dolarów :)
Na szczęście w drodze powrotnej nie mięliśmy już żadnych nieprzyjemnych sytuacji, nie licząc gbura przy odprawie paszportowej we Wrocławiu... Mówię wam ani dobry wieczór, ani dziękuję ani się nie uśmiechnie... Ale do tego już w Polsce przywykłam :)
Nie miałam weny na zdjęcia, nie kupiłam też sobie żadnej fajnej biżuterii bo nie było na to czasu. A na lotnisku zjedliśmy chyba najdroższe hamburgery w życiu bo za 3 plus frytki zapłaciliśmy 20 dolarów :)
Na szczęście w drodze powrotnej nie mięliśmy już żadnych nieprzyjemnych sytuacji, nie licząc gbura przy odprawie paszportowej we Wrocławiu... Mówię wam ani dobry wieczór, ani dziękuję ani się nie uśmiechnie... Ale do tego już w Polsce przywykłam :)
poniedziałek, 5 września 2011
Składaki...
Ostatnio moje życie koncentruje się w okół dziecka.... Przyszedł czas na przedszkole- ważny etap w życiu mojego Synka. Przez trzy lata siedział w domu tylko z mamusią a teraz musi zostać z obcą Panią i gromadką dzieci... Ciężki temat... Niby podoba mu się w przedszkolu ale codziennie jest płacz, że nie chce tam iść i zostać... Wiem, że większość dzieci i rodziców podobnie przechodzi ten okres... Niemniej jednak jest to dla mnie duży stres...
A żeby post nie był bez zdjęć, wklejam zdjęcia ostatnio poskładanych kolczyków. Zielone całe szklane, czerwone szkło i koral a jaskółeczki są z recyklingu- były kiedyś częścią naszyjnika.
Już jakiś czas zajmuję się robieniem biżuterii, ale dalej nie do końca wychodzą mi loopiki... powinny być takie drobniutkie i okrąglutkie:(
A żeby post nie był bez zdjęć, wklejam zdjęcia ostatnio poskładanych kolczyków. Zielone całe szklane, czerwone szkło i koral a jaskółeczki są z recyklingu- były kiedyś częścią naszyjnika.
Już jakiś czas zajmuję się robieniem biżuterii, ale dalej nie do końca wychodzą mi loopiki... powinny być takie drobniutkie i okrąglutkie:(
czwartek, 11 sierpnia 2011
Kolory...
Zrobiłam sobie wakacje... a co? :) Nie miałam jakoś weny do biżu, tym bardziej do pisania postów.
Staram się spędzić z dzieckiem jak najlepiej te ostatnie wolne dni... chociaż pogoda nas nie rozpieszcza w tym roku. W zasadzie to czuć już jesień w powietrzu....
Ale mam dla Was kilka letnich, kolorowych inspiracji. Niech to będzie przedsmak tego, co za kilka dni u mnie na blogu...
Tak przy okazji malowanie palcami to niezła frajda i dla dziecka i dla Craft- Mamy :)
Staram się spędzić z dzieckiem jak najlepiej te ostatnie wolne dni... chociaż pogoda nas nie rozpieszcza w tym roku. W zasadzie to czuć już jesień w powietrzu....
Ale mam dla Was kilka letnich, kolorowych inspiracji. Niech to będzie przedsmak tego, co za kilka dni u mnie na blogu...
Tak przy okazji malowanie palcami to niezła frajda i dla dziecka i dla Craft- Mamy :)
piątek, 27 maja 2011
Już w domku...
Jak tylko przestąpiłam próg swojego domu zrobiło mi się tak ciepło na sercu... Kocham swój dom :)
Teraz muszę się zorganizować na nowo w Polsce, szukam pracy. Codziennie wysyłam po kilka aplikacji, nie ma u mnie za dużo ofert. Paczka z moimi rzeczami i narzędziami z Irlandii jeszcze nie dotarła więc za biżuterię nie mam się jak wziąć... Ale zakupiłam czółenko i walczę.... Trudna jest ta frywolitka czółenkowa, jednak wszystko wychodzi takie sztywniejsze i mniejsze niż igłą. Chcę się tego nauczyć, zaparłam się i musi się udać :)
Teraz muszę się zorganizować na nowo w Polsce, szukam pracy. Codziennie wysyłam po kilka aplikacji, nie ma u mnie za dużo ofert. Paczka z moimi rzeczami i narzędziami z Irlandii jeszcze nie dotarła więc za biżuterię nie mam się jak wziąć... Ale zakupiłam czółenko i walczę.... Trudna jest ta frywolitka czółenkowa, jednak wszystko wychodzi takie sztywniejsze i mniejsze niż igłą. Chcę się tego nauczyć, zaparłam się i musi się udać :)
czwartek, 19 maja 2011
Do domu...
No cóż... firanka "się robi"... bardzo powoli mi to idzie, zresztą teraz inne sprawy zaprzątają mi głowę...
Już spakowana, prawie gotowa do drogi... Nazbierały mi się trzy całkiem niemałe kartony dorobku, które muszę wysłać do Polski... Ciekawe ile za to zabulę? Będę trochę tęsknić za Irlandią, jednak nie jest powiedziane, że już tu nie wrócę.
W poniedziałek będę już popijać kawkę z siostrą w swoim polskim mieszkanku :) Zapowiadają po 30 stopni więc w końcu nacieszę się wiosną (w zasadzie to nawet latem!) bo tu jakoś tak buro. Było 2 tygodnie ładnej pogody w kwietniu i już koniec. zdaje się, że nawet jesienią nie było tak deszczowo i wietrznie. Na sam wyjazd jeszcze dorobiłam się chorego gardła :( Ale najważniejsze, że jadę do domu....
Pozdrawiam... następny post będzie już z Polski:)
Już spakowana, prawie gotowa do drogi... Nazbierały mi się trzy całkiem niemałe kartony dorobku, które muszę wysłać do Polski... Ciekawe ile za to zabulę? Będę trochę tęsknić za Irlandią, jednak nie jest powiedziane, że już tu nie wrócę.
W poniedziałek będę już popijać kawkę z siostrą w swoim polskim mieszkanku :) Zapowiadają po 30 stopni więc w końcu nacieszę się wiosną (w zasadzie to nawet latem!) bo tu jakoś tak buro. Było 2 tygodnie ładnej pogody w kwietniu i już koniec. zdaje się, że nawet jesienią nie było tak deszczowo i wietrznie. Na sam wyjazd jeszcze dorobiłam się chorego gardła :( Ale najważniejsze, że jadę do domu....
Pozdrawiam... następny post będzie już z Polski:)
środa, 27 kwietnia 2011
Początek czegoś większego/ The beginning of something bigger
Jestem w trakcie wielkiego pakowania bo w maju wracam do Polski... Nazbierało się tych klamotów, które muszę wysłać kurierem do domu. Popakowałam więc wszelkie szczypce, koraliki, bibeloty i pierdoty do pudeł. Zostawiłam tylko nici i postanowiłam nie zajmować się niczym innym tylko tym:
To będzie firanka do mojej kuchni :) Myślę, że będzie się cudnie prezentować w oknie i nikt inny na moim osiedlu, ba w moim mieście a nawet powiecie, takiej nie będzie miał ;-) Nie wiem tylko czy starczy mi cierpliwości.... Będę informować o postępach.
To będzie firanka do mojej kuchni :) Myślę, że będzie się cudnie prezentować w oknie i nikt inny na moim osiedlu, ba w moim mieście a nawet powiecie, takiej nie będzie miał ;-) Nie wiem tylko czy starczy mi cierpliwości.... Będę informować o postępach.
czwartek, 24 lutego 2011
Recycled
Mąż naprzynosił mi duuużo "skarbów" do przerobienia. Teraz pewnie będzie mnóstwo postów z serii "recycled" choć nie mam weny do robienia zdjęć strasznie ciemno w tym irlandzkim mieszkaniu mam... Ale wiosna idzie więc muszę zorganizować sobie jakiś stolik roboczy na tarasie...
Subskrybuj:
Posty (Atom)

