Zgodnie z zapowiedzią ogłaszam kolorowe Candy. Do wygrania dużo kolorowych serwetek do decoupage oraz drewniane bransoletki marki A-Wear (nadają się do zdekupażowania, lub wykorzystania jako baza lub noszenia:).
Zasady jak zwykle:
1. Zostaw komentarz pod postem o chęci uczestnictwa
2. Umieść na swoim blogu lub profilu na Facebooku podlinkowane zdjęcie z informacją o Candy i poinformuj mnie o wykonaniu zadania wraz z linkiem do miejsca gdzie mogę sprawdzić :)
3. Wylosuję 2 osoby i rozdzielę między nie nagrodę :)
Konkurs trwa do 1 października do bliżej nieokreślonej godziny :)
Powodzenia :)
Blog o ręcznie robionej biżuterii i nie tylko.... This blog is about handmade jewelery and my other hobbies...
ALL RIGHTS RESERVED
czwartek, 1 września 2011
poniedziałek, 22 sierpnia 2011
Szydełkowo, kolorowo...
U mnie kolorów ciąg dalszy... Za oknem dziś żar leje się z nieba więc proponuję soczyste, orzeźwiające zielenie :) Kolczyki powstały ze starych kordonków, i akrylowych kółeczek, których mam zatrzęsienie i postanowiłam jakoś wykorzystać...
sobota, 20 sierpnia 2011
Kolorowe pióra...
Zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią, dziś będzie kolorowo. Postanowiłam wrócić na chwilę do kolczyków z piór. Bardzo lubię je robić i nosić.
Te wykonane są z czarnych i białych piór, szklanych, błękitnych kostek i grafitowych koralików na stalowej (niebieskiej) lince. Wszystkie elementy, oprócz bigli, z odzysku. Długość (bez bigla) 12 cm.
Te także wykonane z odzyskanych elementów: fioletowych piórek, szklanych koralików w tym samym kolorze, drobnych, zielonych koralików, na stalowej lince. Długość bez bigla 7,5 cm. Ładnie się układają na uchu i przyjemnie noszą...
A już niedługo u mnie kolorowe Candy... Zaglądajcie ;)
Pozdrawiam
Te wykonane są z czarnych i białych piór, szklanych, błękitnych kostek i grafitowych koralików na stalowej (niebieskiej) lince. Wszystkie elementy, oprócz bigli, z odzysku. Długość (bez bigla) 12 cm.
Te także wykonane z odzyskanych elementów: fioletowych piórek, szklanych koralików w tym samym kolorze, drobnych, zielonych koralików, na stalowej lince. Długość bez bigla 7,5 cm. Ładnie się układają na uchu i przyjemnie noszą...
A już niedługo u mnie kolorowe Candy... Zaglądajcie ;)
Pozdrawiam
czwartek, 11 sierpnia 2011
Kolory...
Zrobiłam sobie wakacje... a co? :) Nie miałam jakoś weny do biżu, tym bardziej do pisania postów.
Staram się spędzić z dzieckiem jak najlepiej te ostatnie wolne dni... chociaż pogoda nas nie rozpieszcza w tym roku. W zasadzie to czuć już jesień w powietrzu....
Ale mam dla Was kilka letnich, kolorowych inspiracji. Niech to będzie przedsmak tego, co za kilka dni u mnie na blogu...
Tak przy okazji malowanie palcami to niezła frajda i dla dziecka i dla Craft- Mamy :)
Staram się spędzić z dzieckiem jak najlepiej te ostatnie wolne dni... chociaż pogoda nas nie rozpieszcza w tym roku. W zasadzie to czuć już jesień w powietrzu....
Ale mam dla Was kilka letnich, kolorowych inspiracji. Niech to będzie przedsmak tego, co za kilka dni u mnie na blogu...
Tak przy okazji malowanie palcami to niezła frajda i dla dziecka i dla Craft- Mamy :)
poniedziałek, 27 czerwca 2011
Pierwsze skończone czółenkowe dzieło/First shuttle tatting work finished
Ogólnie u mnie ostatnio wiele się dzieje. Przyjechał mąż na urlop, chodzę na rozmowy kwalifikacyjne, spotykam się ze znajomymi i szleję z dzieckiem... Na biżuterię na razie nie ma czasu. Wieczorami sobie troszkę plączę czółenkiem.... Wpadłam żeby pokazać swoje pierwsze skończone dzieło... bransoletkę. Pomyliłam się kilka razy ale ogólnie jestem zadowolona z efektu i noszę ją bardzo chętnie :)
niedziela, 12 czerwca 2011
lato :) / Summer
Dawno mnie nie było... to dlatego, że ostatnio uczę się na czółenku i nie mam za wiele do pokazania. Zacznę od czółenkowych postępów...
Faktycznie robótki są sztywniejsze niż igłowe ale za to ciężko się pruje w razie pomyłki:( A mylę się często... w zasadzie nie udało mi się jeszcze niczego skończyć :)
W przerwie... kiedy mieliśmy z czółenkiem kryzys... powróciłam na chwilkę do igły i zrobiłam słodkie, letnie, frywolne kolczyki....
A któregoś wieczoru, jak nie mogłam spać, posplatałam sztuczne perły z recyklingu w taką oto bransoletkę :)
I tak się kolorowo i letnio zrobiło u mnie... :)
Pozdrawiam i miło mi, że zaglądacie i obserwujecie :*
A i w międzyczasie zrobiłam sobie makijaż permanentny brwi... Trochę bolało ale do przeżycia za to jestem bardzo zadowolona z efektu. Nim jednak ten efekt się ukazał chodziłam z karykaturalnymi czarnymi krechami, na dodatek strasznie swędziało jak się goiło... ale czego to się nie robi :p
Faktycznie robótki są sztywniejsze niż igłowe ale za to ciężko się pruje w razie pomyłki:( A mylę się często... w zasadzie nie udało mi się jeszcze niczego skończyć :)
W przerwie... kiedy mieliśmy z czółenkiem kryzys... powróciłam na chwilkę do igły i zrobiłam słodkie, letnie, frywolne kolczyki....
A któregoś wieczoru, jak nie mogłam spać, posplatałam sztuczne perły z recyklingu w taką oto bransoletkę :)
I tak się kolorowo i letnio zrobiło u mnie... :)
Pozdrawiam i miło mi, że zaglądacie i obserwujecie :*
A i w międzyczasie zrobiłam sobie makijaż permanentny brwi... Trochę bolało ale do przeżycia za to jestem bardzo zadowolona z efektu. Nim jednak ten efekt się ukazał chodziłam z karykaturalnymi czarnymi krechami, na dodatek strasznie swędziało jak się goiło... ale czego to się nie robi :p
piątek, 27 maja 2011
Już w domku...
Jak tylko przestąpiłam próg swojego domu zrobiło mi się tak ciepło na sercu... Kocham swój dom :)
Teraz muszę się zorganizować na nowo w Polsce, szukam pracy. Codziennie wysyłam po kilka aplikacji, nie ma u mnie za dużo ofert. Paczka z moimi rzeczami i narzędziami z Irlandii jeszcze nie dotarła więc za biżuterię nie mam się jak wziąć... Ale zakupiłam czółenko i walczę.... Trudna jest ta frywolitka czółenkowa, jednak wszystko wychodzi takie sztywniejsze i mniejsze niż igłą. Chcę się tego nauczyć, zaparłam się i musi się udać :)
Teraz muszę się zorganizować na nowo w Polsce, szukam pracy. Codziennie wysyłam po kilka aplikacji, nie ma u mnie za dużo ofert. Paczka z moimi rzeczami i narzędziami z Irlandii jeszcze nie dotarła więc za biżuterię nie mam się jak wziąć... Ale zakupiłam czółenko i walczę.... Trudna jest ta frywolitka czółenkowa, jednak wszystko wychodzi takie sztywniejsze i mniejsze niż igłą. Chcę się tego nauczyć, zaparłam się i musi się udać :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

I